Wycieczka do Irlandii (październik 2024)
Druga w nocy, trudno wstać , ciemno, wokoło przejmujące zimno ale ciekawość, nowe wyzwania, możliwość doświadczenia kolejnej przygody były silniejsze…
Przed południem wylądowaliśmy w krainie Éire (eejrie) świecie Elfów (Sidhe), malowniczych łąk, wzgórz, klifów, wichrów, tajemniczych ciemnych i zimnych zamków, piwa Kilkenny, Atlantyku, palącej Tullamore whiskey, w świecie dobrych i gościnnych ludzi i jednym z najbardziej deszczowych krajów w Europie.
Każde z nas w jakiś dziwny sposób czuło, że od początku do końca wyprawy z polecenia Éire byliśmy pod opieką celtyckich dobrych duchów i wróżek.
Gaol, Glendalough – połączenie dziejów historii i doświadczenie sił natury nad przepaściami Cliffs of Moher - dzieła bogini Cailleach Beara, która nadała dzikość i piękno irlandzkiej krainie.
„Take her to Sea Mr Murdock. Let’s stretch her legs” miał powiedzieć kapitan Edward John Smith, po wypłynięciu Titanica z portu w Southampton w Belfaście w swoją ostatnią tragiczną podróż.
Było naprawdę sporo atrakcji i wrażeń, od bezkresnych krajobrazów, przez pierwsze próby angielskiego na żywo (face to face) u naszych bardzo gościnnych rodzin, słuchanie celtyckiej muzyki dobiegającej z pubów…, spotkanie z Molly Malone - symbolu siły i niezależności Irlandii, aż po huragan Ashley, który Elfy skierowały po to, byśmy nie mogli stamtąd odlecieć, bo Tír na nÓg to miejsce, gdzie choroba i śmierć nie mają dostępu. Miejsce wiecznej młodości i piękna, gdzie szczęście trwa bez końca i nikt nie pragnie jadła ni napoju. Stamtąd się nigdzie nie wraca. Tam się pozostaje...
"Nothing compares 2 U" – tak Irlandka Sinead O'Connor śpiewała w swym najbardziej znanym utworze. Nothing compares to you - Ireland.